Kurs języka za granicą

W poprzednim poście opisałem koszty z jakimi trzeba się liczyć podczas wyjazdu na kurs języka za granicą. Teraz postaram się opisać wrażenia z samego kursu. Wielu blogerów uważa, że jakiekolwiek kursy językowe jest to tylko niepotrzebna strata pieniędzy. A jakie jest moje zdanie? Zapraszam do lektury!




Mój wyjazd
Jak już chyba wcześniej gdzieś napisałem całe moje poprzednie wakacje (lipiec i sierpień) spędziłem w Lyonie w Alliance Francaise. Temperatury momentami mocno przekraczające 30 stopni. Liczba linii metra czterokrotnie większa niż w Polsce (gratulacje Polsko, Lyon jest miastem mniejszym od Wrocławia!), język francuski słyszany w każdym miejscu, a w środku tego wszystkiego ja. Ale zacznijmy od początku i po kolei.

Szkoła zapewniła mi pokój w bardzo przyjemnym akademiku (pokój z łazienką i lodówką). Zajęcia trwały od poniedziałku do piątku po trzy godziny dziennie. Do wyboru dwie pory - poranna i popołudniowa. Niestety, miejsca na grupę poranną bardzo szybko się rozeszły i przez pierwszy miesiąc zaczynałem zajęcia popołudniu co potrafiło skutecznie rozbić cały dzień.


Grupy były spore, około 10 osobowe. Jednak w zasadzie tego nie odczuwałem. Wiele ćwiczeń odbywało się w parach. Do tego spora część innych studentów była dosyć nieśmiała i sami z siebie nie byli skorzy, żeby się odzywać. Dlatego te 3 godziny w szkole właściwie non-stop gadałem w języku francuskim. 

Szkoła organizowała od czasu do czasu różne imprezy dla swoich studentów. Jednak znaczną część czasu wolnego należało organizować sobie samemu. Nie było z tym jednak problemów, gdyż bardzo łatwo można było zaprzyjaźnić się z resztą studentów.

Małe ryzyko językowe
Większość ludzi z którymi utrzymywałem kontakt podczas całego pobytu mieszkała na moim piętrze w akademiku. Byli to również studenci Alliance Francaise o różnym stopniu wtajemniczenia. Właśnie, to iż część z nich dopiero zaczynała swoją podróż z tym językiem stanowiło pewien problem. Żeby się dogadać między sobą w zasadzie cały czas musieliśmy rozmawiać po angielsku. Co więcej nikt nie miał motywacji, aby to zmienić. Jakoś też łatwiej było nam się w tym języku ze sobą zaprzyjaźnić. 


W jeszcze gorszej sytuacji byli Latynosi. Meksykanie, Kolumbijczycy i innych ludzi mówiących po hiszpańsku. Cały czas po zajęciach, przesiadywali razem używając swojego rodzimego języka. Ciężko ich jednak krytykować, gdyż najprawdopodobniej mieli po prostu inne priorytety. Chcieli sobie spędzić miłe wakacje w Europie. Meksykanów mogę w sumie scharakteryzować w dwóch słowach - sympatyczni i niezwykle hałaśliwi.

Spotkałem oczywiście również ludzi, którzy mocno się zaparli i nie chcieli słyszeć o traceniu czasu na rozmowy w innych językach. Jeśli więc macie więcej silnej woli niż autor tego bloga to najprawdopodobniej uporacie się z tym językiem. A jeśli akurat uczycie się języka angielskiego, to problem chyba nawet was nie dotyczy (no chyba, że w Anglii spotkacie Polaków, ale jaka jest na to szansa? ;) ). W każdym razie silna wola z lekko nutką samozaparcia i będzie dobrze.


Wyjazd to nie tylko nauka!
Olbrzymią zaletą takiego wyjazdu jest poznanie nowego miasta. Osobiście uwielbiam zwiedzać i taka na przykład kilkudniowa wycieczka do Barcelony sprawia mi olbrzymią radość. Jednak 2 miesięczny kurs języka w Lyonie jest dla mnie czymś o niebo bardziej wartościowym. W takim czasie nie tylko zwiedza się miasto, przede wszystkim poznaje się jego atmosferę, można naprawdę zobaczyć jak żyją ludzie. Dla mnie było to coś nowego. Mam nadzieje, że kiedyś wyjadę na taki kurs i do Barcelony.

W tygodniu nie ma oczywiście czasu, żeby zwiedzać inne miasta. Ale w weekendy, już tak. Francja dysponuje bardzo szybkimi pociągami. TGV z Lyonu do Paryża jedzie tylko 2 godziny, więc już nawet 1 dniowa wycieczka do stolicy ma sens (w Polsce z Wrocławia do Warszawy dojedzie się w jakieś 6 godzin, a odległość jest mniejsza). Nie mam wątpliwości, że jest to bardzo atrakcyjna forma odpoczynku po zajęciach.

Często za dodatkową opłatą można skorzystać z wycieczek organizowanych przez szkołę. Samemu najprawdopodobniej wyjdzie to trochę taniej, jednak szkoła zapewnia przewodnika i jakieś małe pożywienie oraz różne dodatkowe atrakcje.

Co dał mi wyjazd?
Przede wszystkim sam kurs języka był zdecydowanie najlepszym w jakim do tej pory uczestniczyłem. Prowadzony przez Francuzów, do tego bardzo intensywny. Bo wyjściu ze szkoły byłem przepełniony językiem francuskim, aż ciężko było mi się przestawić na myślenie po polsku.

Jeśli decydujemy się na taką kosztowną inwestycję, to warto wybrać renomowaną szkołę, gdyż możemy być tam pewni co do umiejętności lektorów. W moim przypadku zajęcia prowadziły dwie pary lektorów. Jedna osoba od poniedziałku do środy i druga w czwartek i piątek. W drugim miesiącu zmieniono ich. Każdy nauczyciel znał się na swoim fachu. Właściwie żaden z moich znajomych nie narzekał na poziom nauczania.

Podsumowanie
Można uczyć się języka bez wydawania na to pieniędzy, drogi kurs nie musi zresztą przynieść dobrego rezultatu. Jednak jeśli łączycie pasję nauki języków i podróżowania, to naprawdę polecam taki wyjazd. Jest to kosztowna inwestycja, która na pewno pomoże wam się rozwinąć. Więc jeśli chcecie spędzić idealne wakacje na których wypoczniecie jak nigdy i do tego spędzicie bardzo konstruktywny czas, to nawet się nie wahajcie.

A wy jak uważacie? Czy rzeczywiście są to pieniądze wyrzucone w błoto? A może sami macie już doświadczenia z takim wyjazdem?

Share this post!

Bookmark and Share

12 komentarze:

Paweł pisze...

Postanowiłem urozmaicić trochę ten wpis zdjęciami z Lyonu. Od razu wszystko ładniej wygląda! :)

Karol Cyprowski pisze...

Osobiście za najbardziej sensowną formę takich wyjazdów uważałem zawsze zamieszkanie u tubylca za darmo poprzez portale takie jak couchsurfing, czy hospitalityclub. Szkoły są drogie i nie wiem czy opłacalne jeśli weźmiemy pod uwagę, że z tubylcami też bym się porozumiewał w języku jakiego się uczę.
Jeśli jednak osoba nie ma możliwości zorganizowania sobie takiego wyjazdu (w sumie nie jest to wielki problem, ale trochę samozaparcia i organizacji trzeba) to może wyjechać do szkoły. Ważne tylko, by faktycznie używała tam języka docelowego, a nie jechała z grupką przyjaciół z Polski na fajne wakacje. Tak zresztą jak napisałeś.
Pozdrawiam!

Paweł pisze...

Właśnie o to chodzi, że jadąc na taki kurs trzeba się chyba przede wszystkim nastawić na fajne wakacje. Jak się człowiek porządnie zrelaksuje to i więcej się nauczy.
U tubylca za darmo raczej ciężko byłoby mieszkać przez np. 2 miesiące. No chyba, żeby na przykład zorganizować sobie podróż przez cały kraj i u każdego zostawać po kilka dni. To mogłoby być ciekawe.

bartek pisze...

Cześć Paweł!
Trafiłem tutaj w sumie przypadkiem, ale podobnie jak Ty siedzę teraz w Paryżu i podobnie jak Ty (?) jestem stypendystą Rządu Francuskiego. Co powiesz na jakieś piwko przy weekendzie? Jest tutaj ze mną jeszcze mój kolega, jakbyś miał ochotę, to pisz, chętnie gdzieś wyjdę. Mój francuski jest niestety w stylu Kali jeść, Kali pić, no ale może udzielisz mi cennych wskazówek. pozdro
Bartek

Paweł pisze...

Bartek: Niestety moje stypendium nie jest w Paryżu, więc wyjście na piwko może być utrudnione :) Ale jak coś to zapraszam do słonecznego Lyonu!

Sitar pisze...

Nauka języka za granicą to najlepsze rozwiązanie! Ucząc się tam i obcując z native speakerami będziemy osiągniemy o większe rezultaty niż w najlepszej szkole w Polsce.

Natalie pisze...

Zgadzam się, że takie wakacje są najlepszym rodzajem wypoczynku! Byłam trzy razy w Niemczech (każdy raz dwa miesiące) i świetnie spędziłam czas. A "zorganizować sobie podróż przez cały kraj i u każdego zostawać po kilka dni" to zamierzam kiedyś spełnić w Polsce.

Anonimowy pisze...

hej!

A na czym polega takie stypendium i jak można je dostać? Ja też bym chciała na coś podobnego wyjechać, tylko anglojęzycznego. :)

Kolumbus Kursy Językowe pisze...

Niezależnie od tego na jak formę się zdecydujemy, nadal najlepszym sposobem nauki pozostaje wyjazd do kraju, którego mieszkańcy posługują się danym językiem. W ten sposób bowiem nauczymy się przede wszystkim praktycznego zastosowania języka. Kursy zagraniczne wiążą się z dodatkowymi kosztami, jednak jeśli i tak planujemy wakacyjny wyjazd i poszerzymy go o kurs językowy, to nie odczujemy aż tak bardzo jego kosztu.

tlumaczukrainskiego pisze...

Zachęcam do wyjazdu na Ukrainę i wykorzystania okazji do nauki tego pięknego języka. Pozdrawiam.:)

Nauka przez Skype pisze...

Z nauką podczas wyjazdu bywa bardzo różnie. Jeśli ktoś ma silną motywację, żeby się nauczyć, za granicą rzeczywiście sporo się nauczy. Jeśli jednak ktoś będzie podświadomie unikał używania języka obcego, nawet mieszkanie za granicą mu nie pomorze. Znam wielu Polaków mieszkających w UK nawet kilka lat, którzy prawie w ogóle nie nauczyli się angielskiego.

mop pisze...

Dla tych chcących doszlifować chiński - nauka języka chinskiego skypa za darmo - http://preply.com/pl/chiński-przez-skype
Ofert nie brakuje

Prześlij komentarz